Ludzie listy piszą, czyli trudna sztuka epistolografii Dorna, Ujazdowskiego i Zalewskiego, czyli fragmenty listu zawieszonych wiceprezesów na kongres PiS

Posted grudzień 5, 2007 by paragraf222
Categories: PiS, polityka

Partia nasza jest Polsce nieodzownie potrzebna. Jest i powinna pozostać kluczowym elementem systemu polityczno-partyjnego. Nie będzie takim elementem, jeżeli zostanie zmarginalizowana do kilkunastoprocentowego poparcia, nawet jeśli będzie to poparcie stosunkowo wysokie, rzędu np. 18-19%

Po pierwsze, partii grozi marginalizacja w postaci zawężenia jej oddziaływania politycznego. Twierdzenie, że choć przegraliśmy z PO wybory, ale istotnie zwiększyliśmy swój stan posiadania (więcej dodatkowo o 2 miliony głosów) jest prawdziwe, ale raczej maskuje zagrożenia niż tworzy przesłankę do optymizmu. W wyborach 2005 roku na Samoobronę i LPR padło ponad 2 miliony 300 tys. głosów. W 2007 roku większość z tych wyborców głosowała na PiS. Wynika z tego, że to PO była partia najbardziej wyborczo dynamiczna, partia, która zagospodarowała większość nadwyżki frekwencyjnej.
Po drugie, mamy do czynienia z obezwładniającym partię kryzysem przywództwa na szczeblu centralnym i regionalnym struktury partyjnej. Nie jest to jeszcze kryzys w pełni rozwinięty, ale znajduje się w zaawansowanym stadium początkowym. Polega on na tym, że polityczne osobiste przywództwo przekształca się w jednoosobowe kierownictwo.Natomiast kryzys przywództwa polega na tym, że staje się ono w coraz mniejszym stopniu partyjno-polityczne, to znaczy, że realizuje się poza ciałami statutowymi PIS. Tytułem przykładu wspomnijmy, że przedmiotem realnej debaty i decyzji na zarządzie głównym ani w komitecie politycznym nie stały się dwie absolutnie fundamentalne decyzje: jedna z zakresu treści rządzenia, druga strategii wyborczej. Nie było dyskusji poprzedzającej decyzji ważnych kwestiach budżetowych i finansowych, nie było dyskusji o brzemiennym w skutkach powołaniu Janusza Kaczmarka na stanowisko ministra spraw wewnętrznych i administracji, nie było też debaty poprzedzającej decyzje o nie powołaniu sztabu wyborczego i szefa sztabu wyborczego, kluczowego zaniechania, które stało się jednym z głównych czynników sprawczych naszej porażki

Po trzecie, doszło w PiS do faktu smutnego i zawstydzającego: ograniczania swobody dyskusji środkami administracyjnymi. To nasz przypadek. Byliśmy wiceprezesami partii. Dwaj z nas ja zakładali ryzykując przy tym w 2001 roku materialnym dorobkiem całego życia, ręcząc majątkiem osobistym za zobowiązania finansowe PIS-u. Jeżeli dla politycznej wygody i obrony własnych interesów politycznych Prezes zawiesza nas, by uniemożliwić nam udział w Kongresie, to oznacza to tyle, że od tej chwili nikt w naszej partii nie może czuć się bezpieczny. Powstaje strach, a strach zabija partie, która jest wolna wspólnota wolnych ludzi, którzy w imię wspólnoty celów i wspólnego działania samoograniczają swoja swobodę.

Jeśli jednak na Kongresie nie uda się nawet zapoczątkować dyskusji nad zmianami i ustalić konkretnej perspektywy ich wprowadzenia; jeśli Kongres przerodzi się w manifestacje poparcia dla mechanizmów jednoosobowego kierownictwa posługującego się narzędziami adiutancko-pretoriańskimi, to apelujemy o decyzje ważka i bolesna. Niech wtedy ci, którzy być może, nie do końca się z nami zgadzają, ale dzielą z nami troskę, niepokój i ból – niech w głosowaniu nad votum zaufania dla Pana Jarosława Kaczyńskiego wstrzymają się od głosu.

Przywódca ma prawo wiele wymagać od partii, ale partia też musi stawiać wymagania przywódcy.

Czyżby szykowała się mocna wewnętrzna rozgrywka na sobotnim kongresie? Czy opozycja wobec J. Kaczyńskiego ujawni się? I jak będzie liczna?
Zapowiada się “noc długich noży” w PiS.

“Moje paranoje”

Posted grudzień 3, 2007 by paragraf222
Categories: polityka

Dedukuję politykom, a zwłaszcza pewnej szefowej pewnej kancelarii oraz pewnemu zastępcy przewodniczącego pewnej komisji sejmowej:

Kiedy jestem sam to czuję, że mam taką siłę
Kiedy jestem sam to czuję, że mam taką moc
Którą mógłbym zniszczyć wszystkie paranoje moje
Którą mógłbym zniszczyć zło otaczające was

Moje paranoje
Moje paranoje
Paranoje
Moje paranoje
Paranoje
Moje paranoje

Kiedy jestem sam to czuję, że mam taką siłę
Kiedy jestem sam to czuję, że mam taką moc
Którą mógłbym uleczyć wszystkie chore serca
Którą mógłbym uleczyć cały chory świat (heej)

Moje paranoje
Moje paranoje
Paranoje
Moje paranoje
Paranoje
Moje paranoje

Kiedy jestem sam to czuję, że chciałbym być z wami
Kiedy jestem z wami to czuję, że chciałbym być sam
A może ciepłem rąk uleczymy nasze paranoje
A potem razem pójdziemy uleczyć cały świat
Moje paranoje
Moje paranoje

                                                                        Daab

Rada Bezpieczeństwa Narodowego

Posted grudzień 2, 2007 by paragraf222
Categories: Rada Bezpieczeństwa Narodowego, polityka, prezydent

Prezydent chce, by rząd nie pomijał go przy kreowaniu polityki zagranicznej i obronnej. Twierdzi, że takie uprawnienia daje mu konstytucja.

Obie strony – prezydencka i rządowa – doprowadziły do żenującej awantury o przyczyny nieobecności ministra Sikorskiego w Pałacu Prezydenckim. Ostatecznie skończyło się na tym, że prezydent wystosuje ponowne zaproszenie, a Sikorski niezwłocznie przyjdzie.

Tusk powiedział, że dobrym miejscem wymiany informacji jest prezydencka Rada Bezpieczeństwa Narodowego. Obecnie w jej składzie nie ma ani jednego polityka koalicji rządzącej. Czy prezydent wykaże się pragmatyzmem i powoła w jej skład obecnych marszałków sejmu i senatu, ministrów spraw zagranicznych i obrony narodowej? Jeśli tak się stanie nie trzeba będzie epatować opinii publicznej kto kogo zaprosił i kto przysłał faks trzy minuty po czasie. Wystarczą robocze spotkania Rady, by politycy mogli spokojnie porozmawiać.

Przepraszam, ale nie mogłem powstrzymać się przed zamieszczeniem tego zdjęcia. W naszej polityce przecież tak bardzo braknie takich chwil, jak ta.


Fot. Wojciech Olkuśnik / AG